O pewnym pudrze z Oasap, który...


     Kiedyś na jednej z azjatyckich stron zamówiłam sobie sypki puder. Był na tyle wspaniały i robił co miał robić, wiec gdy tylko mi się skończył chciałam kupić kolejne opakowanie. Niestety pojawił się problem, bo po pudrze nie ma śladu. Dlatego podczas zamówienia na stronie Oasap gdy zobaczyłam inny tego typu produkt wrzuciłam go do koszyka.


Wybrałam odcień transparentny, bo taki zawsze się przyda i zawsze będzie odpowiedni pod względem koloru.


Na początku byłam bardzo zadowolona. Puder jest miękki, bardzo dobrze zmielony. Ładnie wygląda na skórze, a szczególnie na zdjęciach. Mam wrażenie, że wygładza powierzchnię skóry. Bardzo dobrze matuje na wiele godzin.


Kiedy myślałam już, że puder jest kolejnym hitem moja twarz zbuntowała się. Pojawiły się grudki, krostki i totalny kataklizm. Odstawiłam na kilka dni puder, podleczyłam buzię po czym postanowiłam spróbować jeszcze raz i... i wszytko powtórzyło się po kilku dniach.


Niestety mimo wielu plusów puder mnie zapycha i niestety musimy się rozstać.


Udostępnij ten post