Masełko do ust The body shop


  
   Po wczorajszym poście dobrze już wiecie, że orzechy są mi bliskie. Bliskie są mi także produkty do ust, bo to właśnie wszelakie szminki są moim oczkiem w głowie, dlatego staram się dobrze dbać o usta. Nie lubuję się z Carmexami, bo one u mnie nie działają i mają okropny smak. Kosmetyki The body shop uwielbiam, ale mam do nich ograniczony dostęp, więc rzadko je kupuje. Jakiś czas temu dostałam od mamy masełko do ust z serii brazylijskie orzechy i szczerze nie mam pojęcia czy są jeszcze w stałej sprzedaży.


Masełko ma urocze malutkie opakowanie, które strasznie mi się podoba. Nie przepadam za słoiczkowymi produktami do ust, ale to o dziwo jakoś nie przeszkadza mi zbyt bardzo.

Genialnie pasuje mi zapach tego masełka. Jest słodki, chwilami wręcz mdlący, tak jak lubię! Bardzo łatwo rozprowadza się na ustach pozostawiając je mięciutkie.


Może nie nawilża jakoś szczególnie, ale przy regularnym używaniu ( u mnie trzy-cztery razy dziennie) sprawia, że usta wyglądają bardzo dobrze.


Dawno nie miałam tak przyjemnego masełka do ust, które z chęcią używam wiele razy w ciągu dnia. 

Udostępnij ten post