Orzechowa rozpusta czyli orzechowy krem do ciała Lambre...


  Produkty do ciała to mój niezbędnik jeśli chodzi o zimowa porę. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez posmarowania czymś skóry. Akurat zima nie mam problemu z systematycznym używaniem balsamu i cały dzień czekam na moment smarowania. Jakiś czas temu tutaj pisałam o masełku do ciała Ambre body z firmy Lambre. Wtedy totalnie się zakochałam. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł krem do ciała o zapachu orzechów laskowych. To, ze wszelkie orzechy jeść uwielbiam większość z Was dobrze wie. Strasznie spodobało mi się opakowanie tego produktu, bo niby jest proste, ale ma w sobie to coś.


Konsystencja jest bardzo kremowa przez co krem świetnie rozprowadza się na skórze...ale najważniejszy jest tutaj zapach i to właśnie on zrobił na mnie największe wrażenie. Krem pachnie niczym Kinder bueno, słodko, przyjemnie i orzechowo. Nie miałam chyba aż tak smacznego produktu do ciała.


Bardzo dobrze nawilża, nawet bardzo suchą skórę. Zaraz po posmarowaniu pozostawia na skórze śliską, ale nie lepką powłokę. Jest to takie natychmiastowe nawilżenie. Zapach utrzymuje się przez wiele godzin. Jak posmaruję się wieczorem rano budzę się pachnąca orzechami. Ten produkt to ostatnio mój ulubieniec, bardzo dobrze nawilża, pięknie pachnie i jest wydajny, 

Dostępny tutaj.

Udostępnij ten post