niedziela, 22 lutego 2015

Jestem na nie czyli buble kosmetyczne


   Nie często piszę o nietrafionych kosmetykach, bo zazwyczaj każdy mój zakup jest dosyć przemyślany. Zdarzają się jednak kosmetyki, które mimo szczerych chęci nie chcą się ze mną zaprzyjaźnić. Od jakiegoś czasu odkładałam swoje buble żeby zebrać i pokazać Wam w jednym poście po czym ze spokojem będę mogła je wyrzucić. Lubię sobie czasem pomarudzić, więc ten post jest idealną okazją do tego.



Pierwszą pomyłką jest kryjący podkład mineralny Annabelle Minerals. O ile z kolorem trafiłam idealnie, dobrze stapia się z odcieniem mojej skóry i nie ciemniej. Na tym koniec zalet, ponieważ podkład dobrze wygląda tylko przez pierwsze 30 minut po czym waży się, tworzy na buzi efekt ciastka z zaczyna schodzić dziwnymi plamami. Próbowałam z różnymi kremami, pudrami i bez, ale nadal jest ten sam efekt. Dalej mam Lirene krem zmieniający się we fluid Magic make up czyli taki z niego magik jak i ze mnie. Po pierwsze dobrałam zły kolor chociaż początkowo wydaje się dobry, ale po kilku minutach oksyduje na totalną pomarańczę. Praktycznie nie kryje i dziwnie włazi w pory. Przypudrowany wcale nie chce się zmatowić i cały czas się błyszczy. Po kilku godzinach w magiczny sposób częściowo znika, a twarz wygląda na brudną. 

DermoFuture hialuronowy wypełniacz ust to coś o czym aż szkoda gadać. Nie spodziewałam się jakiegoś wielkiego wypełnienia u powiększenia ust, ale ten produkt totalnie nic nie robi. Używałam go codziennie przez ponad miesiąc i nie zauważyłam różnicy. Podczas aplikacji nie ma nawet tego uczucia mrowienia co w większości produktów tego typu. Uwielbiam słodyczy, więc gdy zobaczyłam deserowy balsam do ust Panna Cotta Zero Calorie myślałam, że będzie to wieka miłość, ale niestety tak się nie stało. Pomadka kosztuje jakieś 4 złote i dokładnie tak wygląda. Tandetny plastik z krzywko naklejoną naklejką. Ktoś kto tworzył ten produkt nie ma zielonego pojęcia co to jest Panna Cotta. Pomadka totalnie nie pachnie, a wręcz zalatuje czymś sztucznym co nie ma nic wspólnego z deserem. Jest dosyć twarda, ciężko rozprowadzić ją na ustach. Nie nawilża, wręcz podkreśla suche skórki. 

Uwielbiam złoty akcent na oku, wiec kiedy skończyły się moje eyelinery sięgnęłam po Essence. Przy pierwszej aplikacji zobaczyłam, że pędzelek do niczego się nie nadaje, bo wygląda strasznie. Eyeliner były nowy, a aplikator jest rozczapierzony jak szalony. Liner ma bardzo suchą konsystencje i bardzo nierówno się nakłada. Pod kilku godzinach strasznie się kruszy. Po miesiącu nie używania zasechł całkowicie. Jak kocham firmę Rimmel tak eyeliner w pisaku Scandaleyes uważam za najgorszy ich produkt jak miałam. Niby ciekawy cienki aplikator, ale narysować nim prostą kreskę nawet na ręce jest nie lada wyzwaniem. Kreska jest krzywa, nie da się dotrzeć dokładnie przy linii rzęs. Ma bardzo słaby kolor, który nie jest czarny, a szary nawet przy wielu poprawkach. Nie utrzymuje się wcale, bo po kilku minutach znika, delikatnie odbarwiając skórę czego nie idzie domyć. Puder rozświetlający Era minerals w odcieniu Shimmer Arctic to produkt, którego nie jestem w stanie zrozumieć. Jest drobi, bo kosztuje 80 złotych. Mam wrażenie, że jest to drobno zmielony brokat wsypany w pudełko. Jest bardzo suchy, sypie się wszędzie jak typowy brokat. Nie ważne czy nałożę go na sucho czy mokro bardzo rzuca się w oczy i wygląda tandetnie. Daje taki efekt jakbym nasypała na siebie brokat.

To byłoby na tyle. Może miałyście któryś z tych kosmetyków i u Was się sprawdził?


Udostępnij ten wpis

26 komentarzy :

Magdalena pisze...

Miałam ten magiczny krem w jaśniejszym kolorze i u mnie także się nie sprawdził. Eyeliner z Rimmela też niestety miałam i to był najgorszy pisak jaki w życiu używałam.

Modna Dziewczyna pisze...

Tego linera Rimmela chyba nikt nie poleca. Ja miałam jedynie tą pomadkę deserową i zgadzam się z Tobą.

Kosmetycznie pisze...

Ja bardzo lubię bublowe posty :) Nie miałam niczego z tej listy

dominiicaa pisze...

może magia tego podkładu z lirene tkwi właśnie w znikaniu po pewnym czasie :D

KosmetykoFanki pisze...

Miałam ochotę na ten wypełniacz ust ;/ już się nie skuszę

Karolina Jamińska pisze...

Nie sądziłam, że Anabelle Minerals jest tak bardzo do kitu :C
bonnifacy.blogspot.com

Anna Niezgódka pisze...

nie miałam żadnego i chyba dobrze
jednak zdziwił mnie twój zawód nad podkładem Anabelle Minerals,bo jeszcze nie trafiłam na złą opinię o nim

Science Woman pisze...

nic z tych rzeczy nie miałam, a teraz będę unikać :)

Kosmetyczna Obsesja pisze...

Szkoda, że się nie sprawdziły.

Adziaem pisze...

ten eyeliner też się sprawdza u mnie średnio :)

Joanna Grams pisze...

Twoja opinia jest chyba pierwszą negatywną opinią na temat jakiegoś kosmetyku AM. Jestem trochę zaskoczona, że u kogoś się nie sprawdzić, ale z drugiej strony, nie każda cera lubi się ze wszystkimi kosmetykami.

Angela pisze...

heh możliwe :D

Angela pisze...

Formuła kryjąca jest bardzo słabo oceniana :)

Angela pisze...

Wersja kryjąca tego podkładu jest bardzo słabo oceniania i sporo negatywnych recenzji można poczytać na blogach. Chociażby http://www.lacquer-maniacs.com/2014/10/annabelle-minerals-porownanie-podkadu.html

Marzena Makeup & Beauty pisze...

Mam jedynie ten liner Rimmela ale jeszcze leży sobie nieużywany. Ciekawe jak u mnie się sprawdzi.

Wdowa Po Stalinie pisze...

już wiem co będę omijała szerokim łukiem, bo nie miałam nic z powyższych bubli

Southgirl pisze...

Nie kupie nic z powyzszej listy, a tak kusil mnie ten magiczny Make Up Lirene :P

Alieneczka pisze...

Lubię ten podkład AM... jeśli jeszcze go masz spróbuj pod niego (i później na) dać pudru matującego na strefę, gdzie Ci się cera przetłuszcza... powinno być lepiej.

limonade_alice pisze...

Wiem co omijać :)
Eyelinery z Miss Sporty też są bublami. Mam srebrny i to jeden wielki koszmar...

justekmakemesmile pisze...

Nie miałam niczego z Twoich bublowych kosmetyków, to chyba dobrze:)

One_LoVe pisze...

A ja lubię podkłady AM. :)

Część Mnie pisze...

Dobrze wiedzieć o takich kitach kosmetycznych :)

Agata Zabłońska pisze...

na szczęście nie miałam nic z Twoich bubli :)

Justyna pisze...

Na szczęście na nic nie trafiłam ;-)

Anonimowy pisze...

Posiadam rozświetlacz z Era Minerals i jest cudowny :) dlatego zaskakuje mnie Twoja opinia, ale może to kwestia gustu.
Biorąc pod uwagę mineralny skład oraz dużą wydajność cena nie jest zaporowa.

Anonimowy pisze...

Ja też mam rozświetlacz Era Minerals, ale inną formułę ( nie z tymi dużymi brokatowymi drobinami) i uwielbiam! Może ten z brokatem jest taki? Sama nie wiem bo mój numer 104 jest Must have! Natomiast miałam tez eyeliner i to jest dramat:( Rozmazywał się i mia słaby pigment...

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.