Kocham Cię, Zimo!


  Tym razem ma dla Was nieco luźniejszy post żeby nie było tak nudno, ale żeby dotrzymać słowa, że posty będą codziennie przez cały miesiąc. Oczywiście nie obejdzie się bez kosmetyków, bo jakoś tak już u mnie jest, że są obecne w moim życiu codziennym. Dziś chciałabym Wam powiedzieć o jednej z moich największych miłości jaką jest zima. Tak, wiem zaraz znajdą się osoby, które  zaczną marudzić, ale ja naprawdę kocham zimę! Uwielbiam śnieg, mróz, zimo i ubieranie na siebie grubych swetrów. Jedne co przeszkadza mi zimą to śliskie chodniki, ale taka już ze mnie niezdara. Nie trudne jest dla mnie potknąć się na prostej drodze, a co dopiero poślizgnąć się na lodzie. Wracając do temu to dla zima ma swoje uroki i mogła być trwać i trwać. Za to nie lubię lata, o ile wiosnę owszem całkiem całkiem to lata nie znoszę! Nie lubię także wiecznie marudzących ludzi, którzy już w grudniu mają dosyć zimy, ale są zaskoczeni kiedy w lutym spadnie śnieg.


Zima to czas kiedy nałogowo smaruję ręce wszystkim co się da i ostatnio coraz częściej decyduję się na kremy L`occitane. 

O ustach wolałabym nie lubić, bo to co się z nimi dzieje zimą to tragedia. Nie pomagają pomadki, balsami, ale ostatnio kostka Balmi miło mnie zaskoczyła i ratuje moje suche usta.

Skóra również domaga się nawilżenia, a najlepiej sprawdzają się u mnie balsami Dove oraz od niedawna masełko The body Shop.

Na paznokciach zimą goszczą u mnie beże, brązy i złoto.

Co do zapachu to ostatnimi czasy na nowo pokochałam zapach Euphoria Calvin Klein.

Skarpetki lubię nosić cały rok i śpię w nich nawet latem, ale zimę lubię także za możliwość założenia grubaśnych skarpetek!

I to co najlepsze w zimie to śnieg i mróz, uwielbiam!



Udostępnij ten post