Ulubieńcy ostatnich tygodni...


  Długo nie było na moim blogu ulubieńców, bo jakoś nie mogłam uzbierać produktów, które naprawdę zasłużyłyby na miano najlepszych. Dlatego nie obiecuję, że takie wpisy jak ten dzisiejszy będą pojawiały się regularnie, ale jak pojawi się u mnie coś godnego polecenia to z pewnością Wam o tym opowiem.


Podkład Wake me up marki Rimmel skradł moje serce na dobre. Jestem w nim zakochana i nawet pokazywałam Wam go w oddzielnym pości tutaj. Bardzo dobrze kryje, daje piękny efekt na twarzy i dobrze się na niej utrzymuje. To moje wielkie odkrycie i totalny faworyt jeśli chodzi o podkład na zimę.

Pozostając przy marce Rimmel kolejnym produktem, który ostatnio używam to pomadka w odcieniu 705 let's get naked. W opakowaniu wydawał mi się bardziej beżowy, ale na moich ustach wyraźnie wpada w róż. bardzo ładnie wygląda na ustach i mm wrażenie, że je nawilża. 

Tak wygląda na ustach

Ostatnio nie za bardzo lubię się z cieniami do powiek i jedyny cień jaki używam aby cokolwiek na tym oku było i się świeciło to cień z Palladio. Ma prześliczny kolor, dobrze się utrzymuje i daje ładny rozświetlony efekt na oczach.

Firma Becca Becca była mi zupełnie obca do czasu gdy dostałam od mamy cień do brwi w kolorze medium. Cień ma piękne opakowanie zresztą tak jak większość produktów tej firmy.

Cień na zdjęciach wydaje się być cieplejszy niż w rzeczywistości. Jednak gdy pomaluję nim brwi nie ma żadnych rudych tonów. Bardzo dobrze się nakłada i utrzymuje przez cały dzień.

Kolejną wielką miłością bez której nie jestem w stanie wyobrazić sobie mojego życia do prostownica. Jeszcze niedawno uważałam ją za zbędny produkt, ale od kiedy w ręce wpadł mi Remington totalnie zmieniłam zdanie. Post o niej pojawił się już jakiś czas temu tutaj. Bardzo dobrze prostuje, włosy się pięknie błyszczą, są gładkie i nie elektryzują się, dla mnie bomba!

Masła do ciała to moja ogromna miłość i wspominałam o tym już wiele razy. Ostatnimi czasu zaprzyjaźniam się z produktami The body shop. Seria Beurre Corporel wyszła na święta i to właśnie jakoś w grudniu udało mi się wgrać masełko. Ma przepiękny jabłkowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Bardzo dobrze ją nawilża. Dawno nie miałam tak dobrego masła do ciała.


To byłoby na tyle z moich perełek ostatnich tygodniu. 

Udostępnij ten post