Podkład kryjący Diadem...


   Jakiś czas temu w ramach akcji 2 godziny edukacji kobiet z krajów trzeciego świata dostałam do przetestowania podkład oraz puder brązujący. Na pierwszy ogień pójdzie podkład, bo wybieraj go miałam nadzieję, że okaże się wybawieniem dla mojej suchej skóry z czym ostatnio mam ogromny problem.



Podkład występuje w pięciu odcieniach, ja wybrałam najjaśniejszy numerek 1. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to jego zapach, bo jest dosyć intensywny, ale dla mnie przyjemny.


Ma bardzo lekką konsystencje, bardzo dobrze nakłada mi się go gąbeczką. Pędzlem czasami lubi robić smugi. Przy dwóch warstwach krycie określiłabym jako średnie, poradzi sobie z delikatnymi przebarwieniami czy zaczerwienieniami. Podkład bardzo ładnie wygląda na twarzy, nie podkreśla suchych skórek, a wręcz mam wrażenie, że nawilża. Idealnie stapia się z cerą, ładnie wygładza i zmniejsza widoczność porów. Po kilku minutach delikatnie oksyduje, dlatego warto przeciągnąć go lekko na szyję. Daje satynowe wykończenie, co bardzo mi się podobna, ale jeśli ktoś lubi mocny matowy efekt to ciężko będzie go uzyskać nawet mocnym pudrem. Mnie jednak efekt mokrej skóry bardzo odpowiada. Dla mnie jest to coś w stylu CC kremu z Bourjois lub Dream Satin Liquid z Maybelline.


Przypudrowany trzyma się praktycznie cały dzień, dobrze utrzymuje bronzer i róż. Jedynie wieczorem jest lekko pościerany w okolicy nosa czy brody, ale mimo wszytko nie wygląda źle.
Podkład w składzie zawiera D-panthenol oraz witaminę B5, które mają łagodzi podrażnienia. Ma także pielęgnacyjną witaminę C i E. Dostępny na stronie Diadem.




Udostępnij ten post