Stich...czyli o przesyłce z Dresslink!


   Jakiś czas temu odezwał się do mnie internetowy sklep Dresslink z propozycją współpracy. Powiem szczerze, że po kilku paczkach z azjatyckich stron miałam pewne wątpliwości, bo jak chyba nikt innym mam pecha i trafiam na jakieś totalne pomyłki. Któregoś wieczora z nudów weszłam na sklep Dresslink i znalazłam kombinezon, który widywałam już na wielu blogach i się skusiłam!


Na paczkę czekałam o dziwno dwa tygodnie, co jak dla mnie jest w porządku. Bałam się jaki rozmiar wybrać, ale wzięłam L i to była dobra decyzja. Mam prawie 170 cm i na długość jest akurat, wiec wyższe osoby raczej się nie zmieszczą, ale kombinezon nie ma zabudowanych stóp, więc najwyżej można nogawki podciągnąć.


Strój zarówno na rękawach jak i nogawkach ma ściągacze.



Jest zapinany na guziczki.



i ma genialny kaptur!




Udostępnij ten post