Bielenda mgiełka arganowa samoopalająca...


  Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam Wam paczkę od sklepu Powerlook.pl Była w niej mgiełka samoopalająca firmy Bielenda. Chodziłam obok niej kilka razy aż postanowiłam zobaczyć jaki efekt da na mojej skórze zwłaszcza, że lubię delikatną opaleniznę, ale nie lubię się opalać. 


Mgiełka bardzo łatwo rozpyla się przez co łatwo się ją aplikuję. Nie ma oleistej konsystencji, dzięki czemu szybciutko się wchłania. Na opaleniznę musimy poczekać kilka godzin. Po jej aplikacji pojawia się lekki zapach typowy dla samoopalaczy, ale nie przeszkadza mi on. Przy pierwszych kilku aplikacjach narobiłam sobie plam, ale po próbach i licznych błędach znalazłam sposób. Zaczynam od kąpieli, później porządnym peelingu i jakiś delikatny balsam nawilżający, a dopiero po jakiejś godzinie aplikuję mgiełkę. Spryskuję po kolei każde miejsce i delikatnie rozcieram dłonią. 


Najlepsze efekt uzyskuję już po dwóch aplikacjach. Opalenizna schodzi ze skóry bardzo  równomiernie.



Jestem bardzo miło zaskoczona mimo pierwszych licznych plam jakie miałam na skórze. Trzeba znaleźć dla siebie sposób aplikacji.  Mgiełka daje bardzo ładny i naturalny efekt. Jedyne co mi się nie podoba to słaba wydajność.

Mgiełkę możecie kupić tutaj.




Udostępnij ten post