Color Tatoo Maybelline nowe kolory...moja nowa miłość!


 Nigdy nie zachwycałam się sławnymi cieniami Color Tatoo od Maybelline. Widywałam je często, ale jakoś nie przemawiały do mnie mimo, że cienie kremowe bardzo lubię i często używam. Kiedy z każdej możliwej strony dochodziły mnie słuchy, że pojawią się nowe matowe kolory nadal byłam niewzruszona. Wymacałam je w sklepie po czym przeszłam obojętnie. Później pojawił się konkurs u Marysi Baszak, spróbowałam swoich sił, wygrałam i dziś dostałam przesyłkę. Po pierwszym spotkaniu z nowymi cieniami jestem totalnie zakochana! Nie wiem jak mogłam tak długo bronić się przed nimi. Zwłaszcza, że nowe kolory są obłędne!





(cremy beige,vintage plum, creme de rose, creme de nude)

Creme de nude numer 93 to piękny odcień nude z żóltymi tonami. Na skórze wypada roszkę bardziej pudrowo niż w opakowaniu. 

Creme de rose numer 91 to piękny pudrowy róż, który chyba najbardziej mi się podoba.

Vintage plum numer 97 to zgaszony fiolet  z lekką domieszką brązu.

Cremy beige numer 98  czyli piękny jasny beż z lekką satynową poświatą, nie jest do końca matowy.


Do tego utrzymałam także najnowszą maskarę Lash sensation, która zbiera wiele pozytywnych opinii także zobaczymy czy się z nią polubię. Szczoteczkę ma bardzo obiecujacą, taką jak lubię!



















Udostępnij ten post