Freedom kolejny już raz...


  Dzisiaj mam kolejną część o kosmetykach Freedom. Marzy mi się jeszcze kilka, ale rozsądek mówi nie, a oczy się z nim sprzeczają. Tym razem chciałabym opowiedzieć Wam o rewelacyjnym zestawie do brwi, który przebił wszystkie jakie miałam, a także o pomadkach.



Mój zestaw to ta ciemniejsza wersja z możliwych czyli Medium-Dark. Ma w sobie dwa cienie w dosyć ciepłej tonacji i jeden chłodniejszy, a także brązowy wosku utrwalający. Cienie są bardzo miękkie, dobrze napigmentowane. Bardzo dobrze wypełnia mi się nimi brwi, które utrzymują się przez cały dzień. Dla mnie jest to jeden z lepszych zestawów jakie miałam. Świetnie sprawdzają mi się także jako cienie do powiek. Paletka kosztuje około 17 złotych.



Kompletując zamówienie nie mogłam zapomnieć o pomadkach, które uwielbiam. Te z Freedom kosztują około 5 złotych, także warto spróbować. Ja wybrałam odcień nude czyli Untouched oraz czerwień true power. Pomadki są bardzo kremowe, średnio napigmentowane. Bardzo dobrze rozprowadzają się na ustach. Nie podkreślają suchych skórek. Nie są jakoś specjalnie trwałe, ale ta czerwień trzyma się nieco dłużej, bo tak do dwóch godzin bez jedzenia i picia. Są łatwe w aplikacji także nie ma dla mnie problemu aby poprawić je w ciągu dnia, a to co ważne nie wysuszają ust. 







Udostępnij ten post