Strobing? Czemu nie! Rozświetlamy z gold higlighter od Lovely


 Rozświetlacze to jedne z tych kosmetyków do których nigdy mnie nie ciągnęło. Owszem pojawiały się w mojej kosmetyczce, ale też szybko z niej znikały. Dopiero kilka miesięcy temu zaczęłam przyglądać się im bliżej. Zobaczyłam kilka filmów o strobingu i zakochałam się. O ile rozświetlenia lubię to nie rezygnuje przy tym z bronzera i różu.  Z rozświetlaczami mam ten problem, że albo za bardzo je widać i ich kolor jest zdecydowanie za zimny albo mają za dużo brokatu, który bezsensu wędruje po całej twarzy w ciągu dnia. Jednak udało mi się znaleźć mój ideał, któremu waro przyjrzeć się bliżej.



Mowa tu o rozświetlaczy Lovely. Do wyboru mamy dwa odcienie, ja zdecydowałam się na wersję gold. Jego cena to około 9 złotych, dlatego zdecydowałam się spróbować. 



Jest bardzo dobrze napigmentowany, kremowy, ale i dobrze zbity dzięki czemu nie osypuje się. Ma genialny kolor, dla mnie idealny. Nie jest zbyt ciepły przez co dobrze stapia się z resztą makijażu. Na twarzy wygląda rewelacyjnie. Lubię nakładać go także jako cień na powieki. 











Udostępnij ten post