Pędzle, pędzle i...pędzle!


 Pędzle z azjatyckich sklepów już dawno podbiły blogosferę. Przyznam, że nie lubię przepłacać. Zresztą do moich makijażowych poczynań nie potrzebuję drogich pędzli. Po licznych pozytywnych opiniach zdecydowałam się zamówić je na stronie Dresslink. Tutaj przyznam, że zamówienie zrobiłam 8 września, a dopiero wczoraj dostałam przesyłkę także czekałam na te pędzle ponad miesiąc.


Na początek wybrałam niebieską (na stronie oznaczoną jako zieloną) tubę i właściwie to o nią mi chodziło, bo miałam wizje jak pięknie będzie wyglądała przy lustrze. Mamy tu zestaw dwunasty pędzli z czego cztery o twarzy i osiem do oczu.



Pędzle są bardzo dobrze wykonane, nie mogę narzekać. Są miękkie, nie gubią włosia. Od razu je umyłam i nadal trzymają swój kształt. Ten zestaw w pełni mogę polecić.





Zobaczyłam, że dostępny jest znacznie tańszy, a niemal identyczny zestaw w tubie tylko, ze z napisem. Zdecydowałam, że sprawdzę czy będzie to taka jakoś jak zestaw poprzedni. Tutaj wybrałam kolor różowy. Mamy tu siedem pędzli czyli trzy do twarzy i cztery do oczu.




Niestety ten zestaw jest znacznie gorszy. Włosie w pędzlach do twarzy zwłaszcza w tym dużym czarnym i skośnym białym pędzlu jest bardzo sztywne, twarde i wypada. Ten zestaw bardzo słaby wykonany. Dodatkowo zarówno tuba jak i pędzle okropnie śmierdzą klejem, jakimś chlorem. Umyłem je i to wszystko lekko wywietrzało, ale przy tym powypadało mnóstwo włosków także część pędzli nie nadaje się do używania. Tubę zostawię do przechowywania innych pędzli, ale tego zestawu totalnie Wam nie polecam. 



Dodatkowo wybrałam sobie dosyć specyficzny pędzel do konturowania i on zdecydowanie najbardziej mi się podoba.  Widziałam, że takich kształtem idealnie konturuje się twarz, dlatego chciałam spróbować. Jest świetnie wykonany, włosie jest dobrze zbite, ale i miękkie. 




Udostępnij ten post