Rimmel captivate me... czyli oh my gloss!


  Błyszczyki to nie do końca moje ulubione produkty. Jeżeli są to używam, ale jak ich nie mam to nie odczuwam większego braku. Od jakiegoś czasu w kosmetyczce miałam błyszczyk oh my gloss z Rimmela. Leżał sobie grzecznie i czekał na swoją kolej. Odkładałam go i odkładałam aż w końcu postanowiłam dać mu szansę.






Co wyboru mamy piętnaście odcieni, ja ma 340 captivate me. W opakowaniu ma masę drobinek, które na usta nie są jakoś szczególnie widoczne.




Błyszczyk ma bardzo przyjemny, delikatny zapach. Na szczęście nie pachnie jak większość tego typu produktów. Nie skleja też aż tak bardzo, na ustach jest komfortowy i przyjemny. Mam wrażenie, że przez to mokre wykończenie na ustach wizualnie lekko je powiększa. Bardzo podoba mi się efekt jaki daje i ostatnio sięgam po niego bardzo często, a zwłaszcza, że przy suchych ustach jest to jeden z nielicznych produktów, który wygląda dobrze.






Udostępnij ten post