EOS- faktycznie evolution of smooth, a może balsamy przereklamowane? Moje ulubione produkty do ust Tisane


 Wszelkie mazidła do ust to zdecydowanie mój temat. Moje usta są w tym temacie są bardzo wybredne i nie zadowolą się byle czym. Przeszłam już przez większość balsamów do ust dostępnych w drogeriach. Niektóre polubiłam bardziej, niektóre mniej, a do niektórych nigdy nie chciałabym już wrócić. Jednym z kultowych już balsamów są jajeczka EOS, którym długo się opierałam. Znajdziemy je już w większości drogerii internetowych, ale od niedawna stacjonarnie w perfumeriach Douglas.


Jak możecie zobaczyć w swojej kolekcji mam niezliczone ilości nawilżaczy do ust, bo potrzebuje tego cały rok. 



Jajeczka Eos pod względem wizualnym bardzo mi się podobają. Są bardzo solidnie wykonane, kolorowe i poręczne. Co do zapachów to dla mnie nie pachną one naturalnie. O ile wersja miętowa bardzo mi się podoba, to w dwóch pozostałych wyczuwam sztuczności i jakoś nie podobają mi się to. 

Jeżeli chodzi o ich skład to również kolejny plus. Mamy to 100% naturalnych składników. W składzie znajdziemy miedzy innymi masło shea, oliwę z oliwek, witaminę E jak i olejek jojoba. Na tym plusy się kończą. Nie podoba mi się słodki smak jaki mają te balsamy. Eos nie pozostawia na ustach śliskiej warstwy i będzie to plus dla osób, które lubią lekkość w produktach tego typu. Dla mnie jednak to minus, bo lubię mieć błyszczące, wręcz mokre usta. Jeżeli szukacie czegoś bardzo mocno nawilżającego, tak jak ja to rozczarujecie się. Nawet gdybym smarowała się tymi balsamami co godzinę to przy suchych ustach totalnie sobie nie radzą. 




Dla mnie osławione jajeczka Eos to przereklamowana sprawa. Zachęcają wyglądem i składem, ale nie nawilżają. Moje usta potrzebują czegoś więcej.  W tej kwestii znacznie bardziej polubiłam balsamy Tisane oraz Blistex. Bardzo polubiłam się z zarówno  klasyczną wersją Tisane jak i tą dla dzieci. Wersja słoiczkowa tego balsamu to dla mnie strzał w dziesiątkę.  Tisane ma rewelacyjną konsystencje, dzięki czemu bardzo fajnie sprawdzają się pod pomadki. Co najważniejsze genialnie nawilżają moje usta. Idealnie sprawdzają się zimową porą. Dla mnie są to jednej z lepszych produktów do ust jakich używałam. Nie do końca polubiłam się jedynie z Tisane w wersji sztyftu, bo tutaj nie odpowiada mi tępa konsystencja i mam wrażenie, że nawilżenie jest znikome. 


Udostępnij ten post